Wywiad z Iwoną Stelter

…bo tak wybrało życie

Wywiad Sylwii Aleksandrów z Iwoną Stelter

Iwona, wydałaś w roku 2013 swoją pierwszą książkę o Tarocie: „Tarot wiedza znana i tajemna”. W ezoteryce jesteś od 25 lat. Dlaczego więc dopiero teraz?

 

zdjecie wywiad_06_06_2014

Na początku bałam się kart. Sprawiły to zasłyszane demoniczne historie, opowiadane przez ludzi, którzy nie mają pojęcia, czym jest Tarot. Byłam młoda, Tarot był dla mnie zabawą, ale jednak coś mnie do niego ciągnęło, jakaś tajemnica nie dawała mi spokoju. Obecnie wiem, po latach pracy z Tarotem, że to wspaniały system, dzięki któremu człowiek może się lepiej rozwijać i doskonalić, lepiej kształtować swoje życie. Dlatego postanowiłam opisać własną interpretację kart, chcąc pokazać ludziom inną stronę Tarota, sprawić, aby ludzie przestali się go bać i zaczęli używać do doskonalenia swojej osobowości, do rozmowy ze swoją podświadomością. Taką drogę wybrałam i chcę nią nadal podążać. Ciekawe, że jest to chyba najszybsza książka, jaka kiedykolwiek się pojawiła. Był moment, podjęłam decyzję, napisałam ją w ciągu dwóch miesięcy i pojawiła się na rynku. Ot, taka szybka mała książeczka.

untitled

Twoja książka jest, jak to określam, zwykła/niezwykła. Zawiera wiedzę, która na pierwszy rzut oka jest oczywista. Ale po dokładnym zapoznaniu się z jej treścią odkrywa się w niej kody do struktury Tarota. À propos struktury Tarota. Używasz i nauczasz jej na swoich autorskich szkoleniach. Czy możesz w dwóch zdania powiedzieć, na czym ta metoda polega?

W tej małej książeczce, wygodnej w użyciu, bo typu pocket–book, przeprowadzam osobisty dialog z Tarotem, daję czytelnikom rady, a przede wszystkim odkrywam czasem inne znaczenia kart. Takie podejście jest nieco odmienne od zazwyczaj spotykanego. Nazywam Tarota przyjacielem, bo chcę, by ludzie używali kart nie tylko do wróżenia, ale też po to, aby się rozwijać, zrozumieć samego siebie, żyć bogatszym życiem. Rzeczywiście ukryłam w niej drobne szczegóły dotyczące struktury, ale nie jest takie proste zrozumienie na tej podstawie wielu lat doświadczeń.
Struktura Tarota to układ kart, wielość tajemniczych dróg i powiązań między nimi, to układanka niezliczonej liczby powiązań, które trzeba rozeznać, odczytać, by odgadnąć cały obraz, istotę człowieka, jego potrzeby, działania, jego możliwości i sposoby realizacji. Karty zawierają w sobie ukryty przekaz, sekret, informacje zaszyfrowane, ale sprawdzające się w wielowiekowej praktyce. Na tym polega ich użyteczność zarówno w rozwoju osobistym, jak i znaczeniu prognostycznym – wróżebnym. Ale o tym w następnej książce, która – mam nadzieję – wyjdzie.

W książce piszesz wyraźnie: nie należy bać się kart Tarota. Jak uważasz, z czego wynika ten lęk (zwłaszcza u początkujących)?

Z pewnością z niewiedzy, demonicznych historii, które krążą w świecie, nacisków opinii publicznej, w tym niektórych środowisk religijnych. Sięgamy po karty Tarota ze względu na ich wróżebny przekaz, każdy chciałby bowiem odczytać, że życie niesie dla niego wiele szczęśliwych chwil, pieniądze i miłość, a tu czasem okazuje się, że na początku karty mają nam wiele niemiłego do powiedzenia (często są odwrócone). Odrzucamy je więc, krytykujemy i obwiniamy za nasze nieszczęścia. Nikt się jednak nie zastanawia, dlaczego tak się dzieje, dlaczego tak się nastawiamy? W żadnej szkole o tym nie uczą. Znam początkujących tarocistów, którzy boją się odkrywania kart, a przecież papier nie może zrobić nam krzywdy. To o co chodzi? Otóż człowiek, który sięga po karty Tarota, ma jakieś niezrozumiałe potrzeby czy też problemy w życiu, nie potrafi sobie z nimi poradzić, dlatego początkującym karty się odwracają. I w ten oto sposób otrzymujemy informację z naszej podświadomości, co powinniśmy przepracować, nad czym się zastanowić, aby radzić sobie lepiej w życiu, co jest w nas przeszkodą sprawiającą, że mamy problem. Analizując karty, możemy się wzmocnić, ale najpierw trzeba chcieć zrozumieć swoje dobre i złe strony. Chcieć – to przede wszystkim klucz do sukcesu.

Czy tarocistą może być każdy?

Zdecydowanie tak, ale tarocistą, nie tarologiem. Ostatnio wprowadziłam na polski rynek kart nową nazwę, która istnieje na świecie. I zaraz spotkałam się z wielką krytyką osób z branży. Dla mnie w pracy z Tarotem nie może być mowy o krytyce poczynań innych osób, ponieważ każdy ma własną drogę i coś chce zrobić w obranym przez siebie kierunku, a sprawy ezoteryczne powinny mieć charakter poza-konkurencyjny, nie można więc wymagać od kogoś, aby pracował w sposób, w jaki robią to inni. Każdy ma swoją ścieżkę rozwoju i powinien jej się trzymać. Przecież w kartach tarota jest wiele informacji. Dlaczego więc się z nich nie korzysta? To tak, jakbyśmy się spierali, czy bóg jest biały czy czarny.

Przy okazji wyjaśnię, dlaczego wprowadziłam nową nazwę – „tarolog”. Otóż chciałam pokazać różnicę pomiędzy pracą ze strukturą tarota a metodą wróżebną. Jest wiele różnic w czytaniu obrazów kart. W metodzie wróżebnej odczytujemy symbole i staramy się przewidzieć przyszłe wydarzenia, natomiast w tarologii pracujemy, opierając się na strukturze tarota i na numerologii (dlatego nazwa tarologia tak mi przypadła do gustu), na portrecie numerologicznym, czasem też na rozkładach kart. Rozwiązujemy problemy, analizujemy je, następnie pracujemy nad nimi, ale nie zdajemy się na los, tylko bierzemy przyszłość w swoje ręce i sami wpływamy na rzeczywistość. Osobiście wolę się nazywać tarologiem, ponieważ unikam przepowiadania przyszłości, a konsultacje i porady u mnie wyglądają trochę inaczej, co często spotyka się ze zdziwieniem pytających osób.

Podam taki przykład. Pewna pani zrobiła mi kiedyś awanturę i nakrzyczała na mnie: Ja przychodzę, aby pani mi powiedziała, jak sprawy się potoczą, a pani każe mi zrobić to czy tamto. A co ja mogę? Na to ja odpowiedziałam: jak pani uważa, że sama nic pani nie może zrobić, to niestety nie jestem w stanie pani pomóc. Aby ze mną się spotkać i porozmawiać, trzeba przede wszystkim chcieć i móc. Tarocistą natomiast może być każdy, kto chce się nauczyć odczytywać symbole z kart, oczywiście z lepszym bądź gorszym skutkiem – tak jest w każdym zawodzie. Tarocista to zawód i usługi.

Wiem, że wkrótce ukaże się Twoja kolejna książka na temat tarota. Proszę, powiedz, jakie zagadnienia będzie poruszała tym razem?

Nie tak wkrótce, może to jeszcze trochę potrwać. Mogę powiedzieć tylko tyle, że będzie w niej opisana struktura tarota – metoda, z którą pracuję. To będzie moje zawodowe dziecko, a o dziecku, które dopiero się rozwija, nie chciałabym opowiadać. Poczekajmy, aż ujrzy światło dzienne.

Na rynku mamy obecnie setki talii kart, różnych autorów i wydawnictw. Którą talię lubisz najbardziej?

Mam wiele talii. które lubię. Przy strukturze Tarota pracuję z talią Rider Waiteʼa, natomiast lubię rozmawiać z Tarotem 78 Doors, Universal Fantasy, Golden Botticelli. W niektórych taliach lubię kilka kart. Każda talia to zagadka i z każdej możemy wyciągnąć wnioski, a ich autor chciał nam przekazać własny punkt widzenia świata. Mam kilkadziesiąt talii kart i będę powiększać swoją kolekcję. Dla mnie nie ma złych talii, tak jak nie ma złych książek do Tarota, z każdej możemy czegoś się nauczyć i każda niesie inne przesłanie. Życie byłoby nudne, gdybyśmy wszyscy mieli jeden, taki sam punkt widzenia.

Dziękuję za rozmowę
Sylwia Aleksandrów

Strona Iwony Stelter:  www.tarolog.pl

Horoskop Iwony Stelter, wariant I, Światosława Nowickiego:

awatar swiatNie dostaliśmy całkiem dokładnych danych do tego horoskopu, ale na podstawie informacji: „17.IX.1975 roku, po ciszy nocnej, w okolicy Radomia” astrolog może sobie dośpiewać resztę tak, by powstał wyrazisty horoskop tarolożki. Ustaliłem, że może to być godzina 22:08 dla współrzędnych geograficznych 21°10ʼE, 51°24ʼN (Ascendent 6°23ʼ48” Raka, M.C. 2°21ʼ41” Ryb).

Stelter

Zajmowanie się tarotem wymaga intuicji i aktywnego kanału komunikacyjnego ze sferą nieświadomości i ze światem duchowym. Zawsze więc w takich wypadkach astrolog patrzy na żywioł wody w sensie znaków i domów astrologicznych. W omawianym horoskopie Ascendent jest w najbardziej wodnym ze wszystkich znaków, tzn. w Raku, co daje właśnie potężną intuicję, wrażliwość i zdolność empatii, a najważniejsze ze wszystkich astrologicznie znaczących ciał niebieskich – Słońce – jest w IV domu, który jest analogią do znaku Raka. W ten sposób jasna energia świadomej jaźni zakorzeniona jest w sferze, która jest głębią tej jaźni, skumulowanym w nieświadomej pamięci zapisem przeszłych doświadczeń, w szczególności z poprzednich wcieleń. Jest więc z czego czerpać, a znak Panny, w którym jest Słońce, w powiązaniu z pozycją Merkurego jako władcy Panny w V domu (jako sektora oznaczającego ekspresję, manifestowanie się na zewnątrz) umożliwia precyzyjne artykułowanie tych głębinowych treści.

Szczególną cechą tego Słońca jest ponadto okoliczność, że jest on najważniejszym elementem, tzn. wierzchołkiem, znaczącej astrologicznej konfiguracji, zwanej „palcem Boga”. Jest ono dość dokładnie w dalszym midpunkcie Księżyca w Wodniku w IX domu i Jowisza w Baranie w XI domu, które stanowią podstawę trójkąta, którego wierzchołkiem jest właśnie Słońce. „Palec Boga” wskazuje na misję duchową posiadającej go osoby, na jego wierzchołku łączą się energie planet tworzących podstawę. Księżyc, będący zarazem władcą Ascendentu, zabarwiającym go swoim wpływem, dzięki temu, że jest w IX domu, podnosi zajmowanie się tarotem na wyższy poziom tarologii. Wpływ znaku Wodnika nadaje tej tarologii nie tylko szczególnego rodzaju wyższą duchowość wodnikową, ale jeszcze indywidualne, oryginalne podejście.

Można dodać, że opozycyjna w stosunku do Księżyca Wenus w Lwie w III domu oznacza z kolei bardziej zwykłą rolę tarocistki świadczącej usługi dla ludności. Planetą na drugim wierzchołku „palca Boga” jest Jowisz w Baranie w XI domu.

Poza tym, że Jowisz w XI domu jest analogiczną kombinacją do Wodnika w IX domu, w którym jest Księżyc, warto zwrócić uwagę na powiązanie Jowisza z XII domem spraw ukrytych, w którym znajduje się jego zodiakalny władca, Mars. Oznacza to, że Jowisz reprezentuje tu rozszerzenie świadomości sięgające energicznie w sferę nieświadomości i wnosi dodatkową dynamikę do omawianego „Palca losu”. Kropką nad „i”, która jest zwieńczeniem sensu całego tego horoskopu, jest Medium Coeli w Rybach, w koniunkcji z Fomalhautem, gwiazdą pretendującą do miana najbardziej „uduchowionej” gwiazdy na całym niebie. Co więcej, władca Medium Coeli, Neptun w Strzelcu w VI domu, jest również w ścisłej koniunkcji ze znaczącą astrologicznie gwiazdą, jaką jest Antares. Oznacza to, że gwiazdy zaangażowały się w sprawę „kariery” Iwony i prowadzą ją w kierunku samorealizacji społecznej – oczywiście w dziedzinie duchowej. Taką samorealizacją jest w szczególności tworzenia dzieł – książek.

Wypada jeszcze wspomnieć, że ta kariera bazuje na zakończonym już pewnym istotnym etapie rozwoju duchowego, co zakodowane jest w pozycjach Medium Coeli i Neptuna. Z tego punktu widzenia oś Ascendent-Descendent i oś Węzłów Księżycowych reprezentują początek tego procesu w obecnym życiu. Teoretycznie ta różnica wyraża się kątem 0°32ʼ22.06”, czemu odpowiada w ruchu precesyjnym okres nieco mniejszy niż 39 lat. W horoskopie Iwony jest to okres trochę krótszy. Tak więc potrzeba było tyle mniej więcej czasu, żeby drugi z wspomnianych układów (Ascendent i węzły) dostroił się do pierwszego (MC. i Neptun). I właśnie dlatego książka Iwony powstała wtedy, kiedy powstała, a nie wcześniej.

Szczególna pozycja Węzłów Księżycowych w tym horoskopie wskazuje poza tym na to, że ten rozwój osobisty, dostrajanie się do poziomu swojej misji w tym świecie, dokonywał się na bazie uaktywniania się subtelnych energii uśpionych w ciele. Na południowym (średnim węźle Księżyca, czyli na Ogonie Smoka (24°50ʼ01” Byka) znajduje się gwiazda Algol (25°50ʼ09” Byka). Tak więc przy takim wariancie horoskopu Iwona ma aktywne trzy znaczące astrologicznie gwiazdy, o których wspomniał Mirosław Czylek w swojej gwiazdologicznej analizie grupy osób związanych w taki czy inny sposób z Klubem Tarota. Są to mianowicie: Algol (25°50ʼ09” Byka), Antares (9°25ʼ51” Strzelca) i Fomalhaut (3°31ʼ35” Ryb). Medium Coeli (2°21ʼ41” Ryb), przy którym znajduje się Fomalhaut, jest w midpunkcie Antaresa i Algola, który wynosi 2°38ʼ00” Ryb. Tak więc wszystkie te trzy gwiazdy są tu ze sobą powiązane, zwłaszcza że tworzą konfiguracje oparta na transformacyjnych aspektach trzynastkowych. Nawiasem mówiąc niedawno tranzytujący Neptun przechodził trzykrotnie przez punkt, w którym Iwona ma swojego Fomalhauta: w marcu i wrześniu 2013 i w styczniu 2014. Tak więc książka Iwony powstała i ukazała się w czasie trwania tego tranzytu. Zachęcam do lektury, zwłaszcza w celu odebrania przy okazji tych subtelnych Fomalhautowo-Neptunicznych wibracji, które musiały przecież wywrzeć wówczas wpływ na autorkę.

Światosław Nowicki ->

 

Horoskop Iwony Stelter, wariant II, Mirosława Czylka:

Miroslawczylek1Otrzymaliśmy daną obarczoną dość szerokim marginesem błędu czasowego, co skłania do trzech możliwości: pola do popisu dla astrologa, bardziej symbolicznego odczytywania tego horoskopu, a na końcu… powstania dwóch osobnych koncepcji. Moja refleksja różni się trochę od refleksji Światosława, ale nie idzie w imię polemiki. Raczej chciałbym w tym dostrzec inną ścieżkę. Mój alternatywny radix mieści się w okolicy godziny 22:40. Już się tłumaczę, dlaczego tak, a nie inaczej.

KOSMOGRAM IWONY STELTER (wykorzystano program Urania)

Iwona Czylka

Przede wszystkim uwagę zwraca, że nie nastąpiły radykalne zmiany w traktowaniu tego horoskopu – Ascendentalny Rak i górujący znak Ryby pozostały na swoich miejscach, a większość planet kosmetycznie zmieniła położenia w domach horoskopowych. Niestety, „ofiarą” tych spekulacji jest gwiazda Fomalhaut. Proponuję zamiast niej … Syriusza na Ascendencie. Jest to Psia Gwiazda, która odgrywała wielką rolę w starożytnej magii i może stać za zdolnościami Pani Iwony. Gwoli ścisłości, dopisuję więc ostrożnie do swojej prywatnej listy gwiazd dających zdolności mistyczne Syriusza. Taki eksperymentalnie postawiony radix usprawiedliwia również pewne elementy zaznaczone w wywiadzie, m.in. zderzenie własnej wizji twórczej z jakimiś oczekiwaniami tzw. recenzentów sceny tarotowej. Syriusz znany jest z tego, że się nie cofa i nie boi się unikać wyrażania własnego zdania. Jego bojową konotację podkreślała by bliskość antisciona Marsa (11 Raka) z Ascendentem (13 Raka), co jeszcze dodawałoby u Pani Iwony zaangażowania w rzeczy, które robi. Drugie odbicie lustrzane sytuowałoby Merkurego w pobliżu MC, co jest dość charakterystyczne dla pisarzy i twórców. W horoskopie sam Merkury jest zresztą w układzie trygonalnym z Marsem w znaku Bliźniąt (dom dwunasty – dom ukrytych wrogów, próbujących coś dezawuować i od czasu do czasu podcinać skrzydła).

Figur w tym radixie jest mnóstwo, Światosław wymienił figurę Palec Boga, jest tu mnóstwo trójkątów (np. Księżyc-Jowisz-Mars, czy Merkury-Wenus-Mars) oraz naturalnie wielki trygon w znaku powietrza Merkury-Księżyc-Mars, posadowiony odpowiednio w symbolice domów, które nazwałbym skrótowo jako literacka twórczość-emocje nauczyciela-potrzeba odsłonięcia własnej aktywności. Bardzo ważne są również kwadratury Neptuna i Plutona do osi. W pierwszym przypadku jest to bogactwo potrzebne do bycia prowadzoną przez własne wizje, w drugim przypadku jest to silna energia łącząca osobę Pani Iwony ze światem.

Mirosław Czylek ->

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s