Siała baba mak, dziad wiedział nie powiedział… Przerywnik ezoteryczny 2.

Ezoteryczne umizgi, czyli: kto się czubi, ten się lubi.

Drodzy Państwo! Całkiem niedawno napisałem trochę złośliwy i sarkastyczny tekst, który mógłbym skategoryzować jako robaka pałaszującego zbiór ezo-śliwek robaczywek. Nie roszczę sobie pretensji do uruchomienia nurtu robaczywo – publicystycznego, w którym robaki służą jako materia porządkująca zgniłe owoce („po owocach ich poznacie”).  W przestrzeni krążyło już mnóstwo ciekawych tekstów (ezo)krytycznych, z którymi warto się zapoznać. Na czasie jest np. błyskotliwy wpis Marii Poziomskiej o „Siedmiu znakach szczególnych pseudo-mistrza”. W nurcie demaskatorsko – socjologicznym (i w pewnej części wcześniejszych tekstów) poczytuję sobie świetne opowieści Babci Ezoterycznej, w szczególności ostatnie świeżynki: o „piekle” i o „filantropach”. Prowokacyjno-oczyszczającą wymowę mają też treści Światosława Nowickiego, który stosunkowo niedawno proponował „otworzyć na oścież okna i drzwi tarotowych sanktuarióww tym miejscu. Miejsce centralne zajmuje słynna akcja z siekierą rąbiącą Tarota Apokalipsy, przy czym roli jednego z robaków drążących zgniliznę pewnej instytucji podjął się red. Tomasz Terlikowski. Jaką instytucję chciał on zarąbać i spalić – pozostawiam do przemyślenia.

Podobają mi się te wszystkie artykuły i mini-skandale, które za nimi idą. Nie rozchodzi się może o zawartość merytoryczną i styl, które są na wysokim poziomie podług mojej subiektywnej percepcji. Chodzi mi o coś kompletnie innego – o wywołanie dyskusji na temat kondycji ezoterycznego światka, czyli podjęcia tematu Mistrzów, Nauczycieli, Narratorów Duchowości, Pomagaczy, czy też Odbiorców, Konsumentów, Komentatorów. To dobrze, że w końcu „coś się dzieje”. Bo było trochę nudnawo. A że idą za tym jakieś niesnaski personalne? Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że znają państwo zarówno „Moralność Pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej, czy też molierowskiego „Świętoszka”, choć i Mickiewicz z „Dziadami” pasuje do tych rozważań jak ulał.

*

Nie bądźmy laleczkami z książek Bolesława Prusa mówiącymi w niezrozumiałym języku. W świecie ezoterycznym brud, lenistwo i syf moralny często tańcują razem ze szmirą, tandetą i pyszałkowatością. Przedstawiciele i przedstawicielki barokowej stylizacji wróżek, tarocistów, astrologów i jasnowidzów chcieliby żyć w najpiękniejszym z możliwych światów (Leibniz-> ?), ale tak naprawdę praktykują magiczne zaklinanie rzeczywistości. Roszczą sobie szlachetnie stanowione prawo do rezydowania w piękniejszej rzeczywistości, równoległej do świata racjonalnego, do bólu ułożonego. Ta pretensjonalna maniera cudownej ezo-krainy rozkłada się różnie, przy czym staż, wiek, płeć i maniery osobiste nie mają większego znaczenia. Światy ezoteryczne mają to do siebie, że rodzą istoty zarówno światłe jak i liche. Jedynym ich wyróżnikiem wartym zbadania jest prawdopodobnie wyższy potencjał nadwrażliwości, zaburzeń psychicznych (ze szczególnym uwzględnieniem tendencji schizofrenicznych, nerwicowych i afektów dwubiegunowych) i inklinacji artystycznych. Prawdopodobnie to te cechy przekierowują trajektornie poznawcze osób na alternatywne sposoby postrzegania świata. Jeśli na gruncie racjonalności nie udało się funkcjonować, to może udać się to na gruncie irracjonalności. W ten oto sposób przewrażliwieni ludzie znacznie częściej odkrywają w sobie talenty ponadzmysłowe i liczne dary profetyczno-energetyczne.

Oczywiście powyższe akapity nie stwierdzają, że alternatywna rzeczywistość nie istnieje i nie mają na celu jej dyskredytowania. Z całą powagą, prawdopodobnie adekwatną do stanu zastanego, stawiam hipotezę, że świat ezoteryków produkuje stosunkowo więcej osób z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, a najpoważniejszym zadaniem dla takiego ezoteryka jest, by w trakcie spacerowania po baśniowo-parapsychologicznych krainach wyrwać się z zapaści i spoglądać na swoje dary i samego siebie z pewnym dystansem i odrobiną humoru.

*

Wydaje się, że ten brak dystansu, śmiertelna powaga, słabości ludzkiego charakteru i niekorzystny zbieg okoliczności spowodował wylanie dziecka z kąpielą. Zacznijmy więc:

PROLOG: Pewna bystra dziewczyna postanowiła stworzyć na Facebooku grupę bezpłatnych doradców („Bezpłatna ezo-pomoc” – stan: 213 członków), w którym wspólnie z kilkoma (może nawet więcej?) osobami wymyśliła projekt pt. „darmowe wróżenie”. Służyć on miał zapewne tym, którzy nie chcieli za usługi ezoteryczne płacić, czy też osobom, którzy mieli nadzieję zaspokoić swoją parapsychologiczną ciekawość. Abstrahuję od tego, jaki był cel tego projektu; mówiąc kolokwialnie: „wisi mi to”, choć mam nadzieję, że niedługo założycielka przedstawi swoją szerszą wizję funkcjonowania grupy. Naiwnie wierzę, że był to ruch spontaniczny, pochodzący z czystego impulsu, a nie jakichś rozgrywanych kalkulacji, za którymi stały hordy nagrzanych PR-owców. Najbardziej przekonywującym z licznych możliwych tłumaczeń wydaje się zdobywanie doświadczeń, testowanie swojej wiedzy i załapywanie interakcji z ludźmi. Bajka trwała krótko.

KONTYNUACJA: Grupa rozwijała się bardzo szybko, w ciągu około dwóch tygodni liczba uczestników, z których większość pragnęła (żądała?) uzyskać jakieś informacje dotyczące swoich życiowych zmartwień, przekroczyła magiczne sto osób, niedawno temu podwoiła się do dwustu. No i… się zaczęło!

Za wielką energią grupową poszła fala w postaci Świętego Oburzenia. Otóż, „młoda gówniara” i jej pomocnicy dzięki swojej inicjatywie uzyskali spore zainteresowanie i „profity”, na które część „rzetelnych osób” musi nieraz pracować miesiącami i latami. W Krainie Fantazji pojawił się Cień i powstała Rzesza Plotek. Gołębie pocztowe przekazujące informacje zaczęły zdychać w locie, rynek poczty pantoflowej łamał w przesyłkach obcasy, a nerwy niektórych zaczęły grać Walkirię Ryszarda Wagnera. Pojawiły się wątki z ponad setką wypowiedzi niezadowolonych komentatorów, przy których założycielka sprzysiężenia doradców jawiła się jako upiorne wcielenie Hathora Dantona, któremu błogosławieństwa udzielił Światosław Robespierre.

EPILOG: Nie wiemy jeszcze, w którą stronę mżawka z chmury poleci, ale parę rzeczy już się wydarzyło i nie da się ich cofnąć:

Rzecz pierwsza: z pozoru błaha sytuacja spowodowała, że wielu osobom puściły nerwy. W szczególności dziwi mnie, jak w sposób przesadny starzy wyjadacze zareagowali wobec nowicjuszy. Zwyczajnie przymykają oni oczy na grubszego formatu sprawy, albo – co zatrważające – nie wiedzą, na jakich fundamentach świat ezoteryczny momentami stoi. Z tzw. autorytetami włącznie. Tu jednak nie wytrzymali. Coś ich zdenerwowało.

Rzecz druga: zastanawia oburzenie związane z tzw. „darmową formą pomocy”. Jednak nie z racji tego, że „darmowa pomoc” jest sama w sobie energetyczną pułapką i do pewnego stopnia fikcją (na ten wątek można by referaty wygłaszać, z napisaniem pracy magisterskiej włącznie). Niepokoi prawdopodobna próba przemycenia innych emocji (zazdrości? złości? braku porozumienia?) pod płaszczykiem mowy oskarżycielskiej wobec tej „darmochy”. Przecież naiwnością, moi starzy wyjadacze i profeci, byłoby sądzić, że sama forma „darmowości” Was tak dogłębnie zdenerwowała i wkurzyła. Zważywszy, że formy bezpłatnej porady i pomocy zdarzają się w wielu miejscach, otwartych dla ludzkich oczu i uszu.

Rzecz trzecia: zaskakuje mnie przecenianie świadomości konsumentów (czytaj: tych, którzy chcą otrzymać coś za darmo). Życie nauczyło mnie – i pewnie większość z osób, którzy na słowo „darmowa wróżba” wzruszają ramionami – że konsument jest jednym z najgłupszych ogniw społeczeństwa. Przy czym skala i istota problemu, z jakim on się do danej osoby zwraca, może nie mieć znaczenia. Możliwe również, że w kilku – kilkunastu godzinnym czasie poświęconym na jakąś dorywczą pracę lub pomoc, mógłby on wysupłać te skromne 100 – 200 zł, żeby dokonać uczciwej wymiany energetycznej. Jeśli jednak nie jest on w stanie zrobić nawet czegoś takiego, to prawdopodobieństwo podjęcia jakiejś sensownej decyzji lub zmiany kierunku po otrzymaniu „darmowej porady” stanowczo u takiej osoby spada.

Rzecz czwarta: bawią mnie też dylematy etyczno – rzemieślnicze, skierowane do osób, które proponują darmowe porady. Drodzy, co jak co, ale nie powinniście mieć pretensji do „darmowego” doradcy, tylko do „darmowego” konsumenta. Sytuacja jest analogiczna jak z kupowaniem bimbru domowej produkcji – konsument miał do wyboru pójście do licencjonowanego punktu sprzedaży alkoholu, albo wybrać doraźną korzyść, z dużym marginesem ryzyka, że się otruje, lub zostanie oszukany. Jeżeli jako konsumenci, odbiorcy czy klienci dajemy zielone światło na inną (alternatywną) formułę transakcji, dajemy również zielone światło na wszelakie nadużycia lub braki warsztatowe. W tym wypadku całkowicie usprawiedliwione i zasadne jest tłumaczenie się początkujących doradców, że są na etapie nauki lub poznawania metod pracy z ludźmi. Oczywiście można się oburzać, że doradzać można tylko i wyłącznie po odbyciu jakiegoś kursu. Słusznie – powiedzcie to w szczególności Cygankom, wolnym duchom i ezoterycznym samorodkom, których ściany nie zarastają dyplomami.

*

KONOTACJE ASTROLOGICZNE

Dnia ósmego maja z rana (dysponuję danymi potwierdzającymi ten zapis), prawdopodobnie kilka godzin przed artykułem Babci Ezoterycznej i dwa dni przed żarliwą dyskusją napisałem do Hathor-Bastet opis grupy BEZPŁATNA EZO POMOC.

Warto zajrzeć w horoskop, albowiem pali jak woda ognista:

KOSMOGRAM EZO-POMOCY (wykorzystano program Urania, można go powiększyć, klikając na poniższą grafikę)

EzoPomoc

Co napisałem? „Nauczysz się walczyć i wojować, dzięki tej grupie”, widząc Marsa w znaku Wagi, znajdującego się tuż nad Ascendentem, w momencie powołania do życia ezo – grupy (Facebook takie rzeczy skrupulatnie notuje, co do minuty). Jednocześnie zwróciłem uwagę, że Księżyc znalazł się w pierwszym stopniu Skorpiona, co podkreśla niezwykle silną emocjonalność dla tego nic pozornie nie znaczącego wydarzenia. Przypominam, że Księżyc z grubsza to stany psychiczne i zachowania, zaś Skorpion jest miejscem podwójnie znaczącym: jest znakiem Marsa i jednocześnie miejscem upadku (uszkodzenia, skrzywienia) Księżyca.

Pozycja Księżyca i Marsa to wstęp do dalszej analizy. Nieco wcześniej, zaledwie kilkanaście godzin przed założeniem Ezo-Pomocy, miało miejsce zaćmienie Księżyca, które potęguje efektowne emocjonalne danse macabre w formie grupowej, przesadnej psychodramy. Zwróciłem jeszcze uwagę Hathor-Bastet na to, że Rak na Medium Coeli i podwójnie uszkodzony Księżyc (zarówno po zaćmieniu jak też w pierwszym stopniu Skorpiona), tak mocno eksponowany, może oznaczać niebezpieczeństwo przejęcia władzy nad „rzędami dusz”. Przed tym ostrzegłem, napomknąłem, że ten typ manifestacji może sugerować jakieś wojenki, z bardzo silnym kontekstem psychodramy i być może jakiejś mentalnej psychodelii. I co się stało? Ano, horoskop zadziałał, jak to się kolokwialnie mówi.

Prawdopodobnie część osób przestraszyła się, że nowicjuszka pod płaszczykiem darmowej pomocy zdobędzie silną władzę, potężne emocjonalne wpływy, centralną pozycję. Ten „brudny motyw” przejęcia publiczności i klienteli byłby policzkiem wymierzonym wielu osobom, które brzydzą się tzw. niskich zagrań, bazujących na tanich chwytach marketingowych. Czy aby jednak Hathor-Bastet w swojej intencji miała potrzebę rozgrywania tego wszystkiego w taki akurat sposób? Wątpię. Prędzej widzę w tym bardzo silne ostrzeżenie przed faktem niedokonanym, aniżeli niebezpieczeństwo czegoś, co już ma miejsce. Z czystej życzliwości więc ostrzegłem administaratorkę grupy, żeby się nie dała silnym emocjom otumanić i by była świadoma wielkiej wojny, która ją czeka. Sam kosmogram Hathor-Bastet przedstawia się w świetle horoskopu Ezo-Pomocy i przemijających wydarzeń imponująco. Spójrzmy:

KOSMOGRAM HATHOR-BASTET (wykorzystano program Urania, można go powiększyć, klikając na poniższą grafikę)

HathorBastet

Możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z modelową synchronizacją (podobieństwem) w czasie: pozycja Księżyca w horoskopie powstanie grupy z bezpłatnymi doradcami odtwarza się w pewien sposób w kosmogramie Hathor-Bastet.

Zwróćmy w szczególności uwagę na wybuchową mieszankę Księżyc-Pluton (kojarzony ze Skorpionem) na descendencie, która częstokroć przyciąga bardzo silne, destrukcyjne i głębokie stany emocjonalne, z tendencjami do występowania pewnych skrajności. Jest więc nasza adminka podatna na takie trudne sytuacje, prowokując do skomplikowanych szachów z pogranicza zimnej wojny. Prawdopodobnie uruchomienie grupy jest tak istotne, ponieważ miało wydobyć ten niezwykle ważny potencjał z samego szpiku jestestwa.

Trudność relacji z otoczeniem podkreślają również atrybuty w postaci skrytego dwunastodomowego Marsa i koniunkcji Wenus – Saturn. To nie jest propozycja dla miłych i grzecznie ułożonych ludzi, to mieszanka dla tych, którzy muszą żyć na pograniczu wojny i twardej rzeczywistości w relacjach. Sytuację próbują łagodzić Słońce w domu dziesiątym/jedenastym w kwadraturze do osi (przesadne zwracanie na siebie uwagi) i Jowisz w domu dwunastym (możliwość osłabienia złego wpływu ukrytych wrogów i ukrytych intencji działania w relacjach), ale ciągnięcie tej lokomotywy dalej nie jest proste.

Reasumując, najważniejszym potencjałem do zmiany w tym horoskopie jest bez wątpienia bardzo złożona i trudna relacja z otoczeniem w postaci Księżyca, który wskazuje gotowość do głębokich przemian. Ten Księżyc uruchomił się w lunariuszu w trakcie zakładania grupy (X dom), znacząca jest też koniunkcja z Marsem w obecnym solariuszu w obszarze domu, a jakże, dwunastego. Jeśli więc potrzebujemy silnej karuzeli emocjonalnych uniesień i wrażeń, złoszcząc się na nią, musimy sobie uświadomić, że na obecnym etapie rozwoju może to być dla Hathor-Bastet klucz do zrozumienia samej siebie, uratowania sobie życia, a następnie do możliwości podejmowania inicjatywy, żeby ratować i wyciągać z bagna egzystencjalnego inne osoby. Skłaniałbym się raczej w kierunku definiowania tego konfliktu jako wyjątkowego katharsis, mającego na celu wystawienie na próbę nerwów kilkunastu osób z Klubu Tarota. Wyrażam szczerą nadzieję, że wszyscy są skłonni uznać, że takie mini-lekcje są od czasu do czasu pomocne. Zaś Hathor-Bastet może posłużyć jako papierek lakmusowy do badania zanieczyszczeń naszych głębszych obszarów.

*

Napisano: w dniu 11/05/2014

STRONA AUTORA TEKSTU. Tu możecie pozrzędzić na mnie, albo poczytać moje teksty z astrologii.

Wykorzystano program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego.

(C) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s