Tarot Magów J.W. Suligi – recenzja i dyskusja

CecudaKarty mroczne, u wielu ludzi wywołujące lęk, niewątpliwie naładowane mocą, która budzi respekt. Powstały w wyniku szczegółowych medytacji i wizualizacji ich autora i na pewno nie służą do zabawy ani kuglarskich sztuczek. Ale większość z nich z klasycznym tarotem wspólną ma tylko nazwę – taką opinię zawarł w swoim artykule W. Jóźwiak, opublikowanym w Gwiazdy Mówią (23/2001).

Tarot Magów… Jest talią bogata w magiczną symbolikę, co sprawia, że profan ma poważne trudności z jej zrozumieniem (patrz: J.W. Suliga, Tarot magów, DK Ezoteric 2006). Przeczytanie samego opisu bowiem nie wystarcza, trzeba mieć także podstawową wiedzę magiczną, jak i kabalistyczną. Magia, bez względu na jej rodzaj, ma określoną przestrzeń, tudzież specyfikę, reguły, które należy bezwzględnie przestrzegać. Lekceważenie magicznych prawideł wywołuje konsekwencje.

Wracając zaś do Tarota Magów… Świat Tarota, widziany oczami Suligi, jest brzydki, pokręcony. Straszy dziwacznymi nierzadko postaciami. Pokazujący wnętrze autora prowokuje do pytań.

Ot przykładowe: jak to jest, że sefira Daat, która na Drzewie Życia jest pomieszczona poniżej trzech pierwszych sefir, na Głupcu została umiejscowiona na szczycie głowy, a więc ponad gwiazdami, symbolizującymi Drzewo Życia? Co więcej, autor twierdzi, że jest umiejscowiona w czakramie sahasrara, jaśniejąc grzywą zielonkawo-niebieskich włosów. Nic dodać, nic ująć… poza małym szczególikiem. Otóż sahasrara skrzy się perłowo białą, świetlisto fioletową barwą, nie zielonkawo-niebieską. Tenże Głupiec w tle, zamiast zieleni, ma barwę ciemnozielonych oliwek.

I to jest charakterystyczne dla tego wydania Tarota Magów – kolory nijak się mają do wcześniejszego wydania. Tam kolory przynajmniej w jakimś stopniu, bo także nie spełniały przyjętych kryteriów, nawiązywały do owej symboliki kolorów, o której pisał Suliga.
Przyjrzyjmy się Asom.

As Pentakli ma brudno oliwkowe tło (dół), przechodzące w jasnozielonkowawe. Rękojeść Asa Mieczy jest turkusowa, nie błękitna, na pomarańczowo-jasnożółtym tle. Złoty dysk Asa Pentakli jest w barwie jasnobrązowej.

Żółty ma być żółtym, zielony – zielonym, błękit błękitem, itp. Tymczasem mamy paletę barw z oliwkową zielenią, pomarańczowym zamiast czerwonego (np. Mag); zielonkawoniebieskim zamiast błękitnego (Cesarz).

Osobna kwestią są nazwy Wielkich Arkanów, pisane wymyślną czcionką i pomieszczone na górze. W większości ich określenia wywodzą się z „Tajemnej Wiedzy Duchowej”. Jednak w części z nich autor swobodnie pozmieniał tytuły, nadając własne. Natura Naturans Maga przeistoczyło się w Hermesa Trismegistosa. Pokazało się natomiast u Cesarzowej, chociaż tam występuje m.in. Divina Natura. Bogini kobiecości to Wenus. Tak wyjaśnia się jedną z nazw tego arkanu: Venus Urania – Wenera we Wszechświecie. Ignis Ardens (tlący się płomień) nijak ma się do Petra Cubica (Cesarz). Reprobatio – dość wyraźnie ten tytuł, wpisany w obszar Sprawiedliwości, ogranicza jej działanie. Odpowiedniejsze byłoby Lex (prawo): naruszenie prawa wywoła karę. Reprobatio bardziej jest skierowane w stronę działań Maga i konsekwencji z tym związanych. Magiczne kary, dopuszczane przez Chrześcijański Illuminizm dla swoich adeptów, noszą wspólną nazwę Reprobatio (osądzenie). Występują trzy stopnie osądzenia: brak pochwały (nagana), żal postępku bliźniego i potępienie. U Eremity uwagę zwracają Doxa (uświadomienie) oraz Fato (fatum, przeznaczenie, karman). Pielgrzym świadomie podejmuje decyzję o wycofaniu się z aktywnego życia – zatem nie musi sobie niczego uświadamiać. Podobnie karman – jeżeli akcentujemy go na jednym arkanie to powstaje pytanie dlaczego nie ma tegoż akcentu na innych. W każdym jest fatum: ot chociażby w Wisielcu, Śmierci, Księżycu, Kole Fortuny (które przypomina jarmarczny zegarek).

Broszurka, pomieszczona w tym wydaniu, zawiera podstawowe informacje dot. Tarota Magów. Pomieszczono w niej Drzewo Życia (grafika opracowana przez Cedryk Graphics dla DK „Ezoteric”, o czym nie ma żadnej wzmianki), a także parę przypisów, ujętych w tej samej książeczce, tyle tylko, że przygotowanej do druku przez DK „Ezoteric”. Wydawca najzwyczajniej w świecie nie dopatrzył szczegółów i stąd mamy te kwiatki. Aby nie być gołosłownym: grafika str. 12, przypisy: ss. 15, 26 i 50.

Dyskusja na temat tej recenzji i recenzowanej talii na forum zamkniętej grupy „Klub Tarota”:

Maria Magda Gierak: Znam pierwsze wydanie, rzeczywiście trudna talia fizycznie (bo duże karty) i treściowo. Używałam jej jedynie do medytacji, dla siebie. Laików tarota ta talia odrzuca (j.w.).

Światosław Florian Nowicki: Dariusz Cecuda JWS nie ma w tej grupie. Lepiej opublikować tę recenzję w sieci poza fb.

Ewa Seydlitz: Nie tylko laików tarota odrzuca, chyba że rzeczywiście nim jestem. Zaczynałam od tej talii, a odruch, który można nazwać wstrętem, zaczął się później, po poznaniu marsylskiego.

Tarocistka Mirosława: Tysiące ludzi i tysiące spojrzeń….każdy inaczej postrzega tarota. Każdy też patrzy z perspektywy własnych doświadczeń i własnego poziomu rozwoju. Zwykli ludzie, choćby np. na FB itd., nie są zamkniętą grupą, więc nie będą się trzymać sztywno zasad, jakie przyświecają w zamkniętym kręgu. Uważam, że nie można mówić negatywnie o czyjejś autorskiej pracy nad kartami… każdy z nas jest, jaki jest… ani dobry, ani zły.

Artur Mantyka: Recenzja idealnie trafia w moje potrzeby. Od pewnego czasu myślałem o jej powrocie do moich zbiorów. Teraz wiem, czym będzie się różniła od kart, które zapamiętałem.

Światosław Florian Nowicki: Mam pewien dyskomfort filologiczny. „Ardens ignis” jako „tlący się ogień”? Raczej płomienny, jasno i gwałtownie płonący. „Doxa” jako „uświadomienie”? Raczej „mniemanie” (u Platona w znaczeniu negatywnym), a w Nowym Testamencie – „chwała”, być może rozumiana jako jasna aura wokół postaci (w opisie Przemienienia Mojżesz i Eliasz pojawili się w chwale, a zwłaszcza Jezus był rozjaśniony).

Asia Skrobisz: Coś mi podpowiada, że to talia dla mężczyzn… Wizualizacja przy niej ? Niee.. Że odstrasza? Bzdury, ona niczym nie odstrasza!!! Obrazy są bardzo „CEREMONIALNE”, pełne znanych nam symboli i szczegółów. Nie trzeba z kartami wizualizować, bo masz wszystko czarne na białym. Kształty, kolory, symbole – mało emocji. JEST PROSTA W SWOJEJ ISTOCIE. Ta talia mnie nie ciągnie: nie iskrzy między nami, nie porusza w żaden sposób… No chyba że tak jak w przedszkolu co wyjdzie z kwadratu, 2 trójkątów i 6 kółek. Eee, zniesmaczyłam się tą talią.

Sylwia Anna: Recenzja nawet nie sili się, żeby być obiektywną. Chyba przestanę lubić pana talie. Suliga ma wady i może czegoś nie dopatrzył, ale to wspaniała talia. Trudna, niepokojąca, pokręcona, ale …. widać w niej człowieka z jego słabościami i jego szaleństwem.

Asia Skrobisz: SKUPIAJCIE się dalej nad tą talią. Fuuu, ja idęęę.

Światosław Florian Nowicki: Sylwia Anna. Może napiszesz własną recenzję, choćby króciutką, z „Tarota Magów”?

Artur Mantyka: Światosław Florian Nowicki Dyskomfort filologiczny to stan naturalny obcowania z tłumaczeniami terminów i zwrotów klasycznych.

Sylwia Anna: Ja, Panie Światosławie, chyba jeszcze za cienki Bolek… Jeśli to nie żart z Pana strony. Za duży mam szacunek dla tej wiedzy. Niemniej ta recenzja w mojej opinii krzywdzi talię Suligi.

Światosław Florian Nowicki: W żadnym razie to nie jest żart. Po pierwsze, przejdźmy na „ty”. Po drugie, rozumiem, że masz tę talię, więc wiedziałabyś, o czym piszesz. Po trzecie, warto dać jakąś przeciwwagę dla negatywnej recenzji Dariusza. Po czwarte, do napisania recenzji nie musisz być wszechstronnym znawcą tarota w sensie erudycyjnym. Wystarczą Twoje własne odczucia i doświadczenia z pracy z tą talią. Po piąte, mamy klubową stronę www, na której jest dział recenzji. W tym wypadku warto by było dać trochę skanów kart, bo w sieci są one prawie nieosiągalne.

Sylwia Anna: A dziękuję, to najmilsza wiadomość dnia! Nie mam jej, przymierzam się. Ale oglądałam u znajomej tarocistki. Ja mam – na tym etapie jego poznania, jaki reprezentuje moja osoba – własną definicję „wartości” talii tarota. Są talie, które biorę do ręki i widzę tylko marketing, czasem widzę żart i autoironię autora. Są talie piękne wizualnie i odnoszę wrażenie, że stworzył je Artysta. Niektóre powinny być wystawiane w galeriach sztuki…. Ale są talie, które jak tarot Crowleya są niepokojące, skomplikowane. Biorąc je do ręki, czuję, że dotykam czegoś absolutnie „nie z tej ziemi”… I tak właśnie odbieram karty Suligi, choć mam jeszcze pewnie blade pojęcie o porządku symboli. Ale nie mam żadnych wątpliwości, że ta talia jest niezwykła. Jeśli znajdę chwilę czasu, to pochylę się nad tą talią. Może moje spojrzenie, jeszcze „nieskażone” nadmiarem wiedzy, coś wniesie…. Pozdrawiam.

Światosław Florian Nowicki: Fajnie piszesz, Sylwia. Cieszyłbym się gdybyś napisała tę recenzję – całkowicie po swojemu.

Asia Skrobisz Ania, dasz radę, czekamy na „bum”. Ja wierzę w Ciebie. Wrr… jednak zaiskrzyło. Mimo mojego, hmm, zniesmaczenia tą talią, wypróbuje jej przekaz. Wybiorę jedną kartę z tej talii i użyję wszystkich symboli i energii do rytuału. I na pewno napiszę co nieco… Do rytuału miłosnego wybrałam z tali 3 buławy.

3 Buławy Suligi

Dariusz Cecuda: Recenzja została opublikowana także w grupie tarota, w której uczestniczy JWS. Dysponuję talią. Można mi zarzucać, że recenzja jest negatywna. Jeżeli ktoś przedstawia się jako największy znawca tarota i kabalista to powinien – w moim odczuciu, być może jestem w błędzie – zwracać uwagę na szczegóły. Jeżeli mam medytować z Magiem i wizualizować czerwono-czarną suknię, to niech będzie ona w takich kolorach, a nie pomarańczowo-czarna. Komuś może to nie przeszkadzać. Mnie przeszkadza. JWS, odpowiadając na moją recenzję, tak de facto nie ustosunkował się do uwag, tylko zamydlił wszystko – jak to on potrafi. I jeszcze jeden drobiazg. Zarówno Papus, Crowley, Levi, jak i wielu innych magów i kabalistów znamienitej marki, przywiązywało wagę do szczegółów, tak ważnych zarówno w magii kabalistycznej, jak i rytualnej. Jak widać, nie wszyscy zwracają na to uwagę.

Ewa Seydlitz Ja mam tę talię. Co prawda opakowanie nosi ślady licznych przeprowadzek i chyba też ząbków mysich, a karty noszą ślady długotrwałego użycia.

Hathor Hathor: Ale trafiłam. Bo właśnie od jakiegoś czasu mam przyjemność, i to szczerą, pracować nad tą talią. Talię dostałam od przyjaciela. Kilkukrotnie przeglądałam karty, coś mnie w niej urzekło. Nie wiedziałam co. Okazało się że kilka tygodni później talię trzymałam w rękach. Przy pierwszym kontakcie już czuć, jak bardzo silna jest to talia. Mam kilka kart, na które wyjątkowo przyjemnie mi się patrzy. Talia urzekła mnie swoją kolorystyką. Połączenie czerni, czerwieni i pastelowych kolorów jest wyjątkowo miłe dla oka. Choć może być w dużym stopniu odstraszające. W pracy karty są podobne do charakteru JWS. Konkretne, nie owijające w bawełnę. Jak cię mają dobić, to zrobią to raz, a porządnie. Nie wiem, czy można powiedzieć, że talia może być szczera, ale ja tak właśnie ją odbieram. Czasami mam wrażenie, że jest jak król mieczy… Miła i przyjemna – aż do momentu, gdy ją wyprowadzisz z równowagi. Talię mam od niedawna. Uświadomiłam sobie, korzystając z niej, jak mało jeszcze wiem, jak ta wiedza jest niepoukładana. Takie „gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo gdzie”. Trzeba mieć chociażby podstawy kabały, orientacyjną wiedzę na temat drzewa życia, oraz gematrii. Bez tego ani rusz. Dla mnie osobiście talia idealna do nauki. Zmuszająca do poszerzania wiedzy. Może nawet nie zmuszająca, ale pracując z taką talią po prostu „fajnie jest” to wszystko wiedzieć. Tak… Mnie ona motywuje. Pierwsza rozmowa z Tarotem Magów pokazała mi, że znowu nie bez przyczyny te karty się pojawiają. I jaki będzie finał tej współpracy. Ogólne kilka zdań – talia strasznie pasująca i do mnie jako osoby – wizualnie, ale też i mentalnie. Dla kogoś, kto stawia pierwsze kroki w tarotowo – hermetyczno – kabalistycznym świecie, może ona być jak ostry nóż – albo sobie nim pokroisz chleb, by się najeść, albo obetniesz palca. Ale tak chyba jest z każdą talią. Ot, taka moja mała recenzja – prosto z Czarnego serducha.

Karty SuligiJakub Tarocista: Co do wyboru talii, z którą się pracuje, jest to bardzo indywidualna sprawa. Zgadzam się z Darkiem, że bez znajomości magii i kabały osoba decydująca się na taką talię bierze całkowitą odpowiedzialność za to, co się wydarzy… JWS przedstawia swoją wizję kart i jeśli ktoś ją akceptuje, to z całym inwentarzem.

Marzena Mirewicz-Czumaczenko: Dla mnie istotny jest brak informacji, czy recenzja dotyczy wydania z 2013 czy z roku 1991? Na początku umieszczone są cytaty dotyczące talii z roku 1991, a są analizowane niuanse kolorystyczne z ostatniego wydania („I to jest charakterystyczne dla tego wydania Tarota Magów”). To samo dotyczy ostatniego akapitu.

Magdalena Walulik: Racja

Marzena Mirewicz-Czumaczenko: Mam pierwsze wydanie Tarota Magów – moja pierwsza talia kart tarota. Zakupiona w czasach, kiedy na naszym rynku nie było nic tarotowego. Za nic bym jej nie oddała ani nie zamieniła na żadną inną talię. Ale w obecnym czasie, ogromnego wyboru różnych talii, nie miałaby szans na to, być pierwszą, jaką wzięłabym do ręki.

Magdalena Walulik: Mnie przeszkadza brak zdjęć, które są komentowane. Co mi po takich komentarzach?

Marzena Mirewicz-Czumaczenko: Zdjęcia by się przydały…

Dariusz Cecuda: Z treści wynika, że recenzja dotyczy talii z 2013 roku. Wystarczy dokładnie przeczytać. Jeżeli chodzi o zdjęcia. Jeżeli przeszkadza brak zdjęć – oto jedna z komentowanych kart. Mag w całe swej okazałości (pierwszy pomarańczowy, a drugi czerwony):

Mag I Suligi   Mag II Suligi
Dariusz Cecuda: Jeżeli komuś potrzeba jeszcze więcej – sorki, nie zamierzam przerabiać całej talii. Nie mój interes. Powyższe tytułem przykładu, że jednak czerwone może być czerwonym, a nie pomarańczowym…

Marzena Mirewicz-Czumaczenko: No, tu widzę o co chodzi w różnicach kolorów. Czyli różnica w wydaniach dotyczy kolorów i jak rozumiem broszurki. A czy graficznie nic się nie zmieniło? Żaden element nie został dodany albo odjęty?

Rado Herbszt: Każda recenzja może wnieść coś nowego, jednemu się podoba styl i grafika, znowu komuś innemu nie odpowiada ze względów wizualnych. Ja uważam, że są talie, które na dzień dobry potrafią do nas przemówić, jak również karty, nad którymi trzeba spędzić więcej czasu, żeby zaczęły z Nami rozmawiać. Wiem, że J.W Suliga spędził sporo czasu, pracując nad tymi kartami. Są tam jego uczucia, przeżycia, myśli etc. Te karty, podobnie jak Tarot Thota, są na pewno nie dla wszystkich. Nie wiem, czy do pewnych kart trzeba po prostu dorosnąć życiową praktyką, czy też są tak skonstruowane, że od początku do końca będą nas odpychać. Zawsze talia ta mnie bardzo pociągała i wiem, że nastanie taki dzień, w którym ją zakupię. Jest w tych kartach coś niesamowitego, a tego właśnie niektórym taliom brakuje…

Chillout Blue: Tak się składa, że moją pierwszą talią był Tarot Magów. Pamiętam, że i praca, i medytacja wyczerpywała mnie do bólu. Karty rzeczywiście są bardzo energetyczne i chociaż ja sama musiałam z niego zrezygnować, znam osoby, które doskonale synchronizują właśnie z tymi kartami.

Vee EM: Tarot Magów jest jedną z ciekawszych i lepszych talii, jakie znam. Przemawia do mnie ich mroczność (która dodaje tylko smaczku, fajnie, że talia nie pasuje każdemu, komukolwiek), symbolika, a Autor( Jan Witold Suliga) niewątpliwie ma sporo wiedzy na temat Tarota do przekazania. I wiele elementów (ta ostrożna opinia wynika z tego, że nie jestem rasowym znawcą Tarota, zajmuję się tym tylko hobbystycznie) prawdziwego Tarota właśnie możemy znaleźć w Jego kartach. Pana recenzenta Cecudę miałam „przyjemność” poznać w kilku dyskusjach w jednej z grup tarotowych. Trudno polemizować z czyimś osobistymi odczuciami… i jak dla mnie w ogóle nie warto. Wystarczy porównać klasę kart obu autorów. To jasne, że każdy ma prawo oceniać, ale w tym przypadku i do „dzieła” samego recenzenta również można się odnieść, tak dla zwykłego porównania… Ot, jeden stworzył przemyślaną(!) talię kart Tarota, drugi pobawił się programem graficznym i stworzył produkt masowy przyjazny współczesnym… A teraz bawi się w publiczne krytykowanie dobrych talii, bo dzięki temu jego własne nazwisko pojawi się tu i ówdzie, tam gdzie trzeba. Taka właśnie jest moja opinia. Na temat recenzenta.

Sylwia Anna:  Światosławie, napisałam kilka słów z głębi serca:

Tarot Magów – recenzja bardzo osobista

Kiedyś usłyszałam, że Suliga to wybitny kabalista, ale za tarota absolutnie „brać się nie powinien”… Talia Tarot Magów to dla mnie intymna sprawa, bo jest w tych kartach „coś”, co nie pozwala mi przejść koło nich obojętnie. Nie chce wchodzić w polemikę na temat tego, czy Suliga trzymał się odpowiedniej kolorystyki, porządku i prawideł magii. Z dwóch powodów – po pierwsze nie przeszkadza mi to („niewiedza to szczęście, bycie mądrym to szaleństwo”), po drugie dyskutowanie na ten temat (bo pewnie Suliga popełnił błędy, które mają prawo przeszkadzać) byłoby skazaniem na porażkę intelektualną, na która i jako kobieta, i jako dyskutant nie mam ochoty.
Tarot Magów Jana Witolda Suligi to dla mnie podróż w krainę Światła i Mroku. To zmierzenie się ze swoim cieniem – z mroczną częścią bycia człowiekiem, któremu zdaje się, że jest Magiem. To historia walki i namiętności, bo nie mam żadnej wątpliwości, że talia ta powstała z namiętności do tarota. A że namiętność może nie poddawać się logice, stąd dla mnie niekonsekwencja w symbolach talii. Jednym słowem Suliga, jak to w miłości bywa, pragnął dać bardzo dużo i być może zbyt zachłannie rzucił się w wir tworzenia. Moja przygoda z tarotem to zaledwie okres niemowlęctwa. Ciągle prowokującym mnie pytaniem pozostaje – czy można oceniać talię w oderwaniu od człowieka? Lub może powinnam zapytać – co jest ważniejsze: talia czy człowiek? Dla mnie wciąż człowiek. Bo tylko w rękach człowieka, często słabego i grzesznego, talia ma szanse stać się czystą magią. Ukazać i swe piękno, i ten pokręcony mrok, o którym często czytam na forum. Choć przyznaję, że w ustach ezoteryków usłyszeć zarzut, że „coś jest mroczne” uważam za nieporozumienie. Jan Witold Suliga to szaleniec absolutny. Bo trzeba szaleństwa, by pewne bramy przekroczyć, wejść do swojego prywatnego piekła i wyjść z tego. A w zasadzie próbować się wygrzebać (chyba już do końca życia). I tak postrzegam jego talię – jako wstąpienie do piekła. Widzę i czuję w tej tali zachwyt, mrok, pasję, namiętność, energię. Mam nieodparte wrażenie, że tarot wyraźnie daje Sulidze do zrozumienia: odkryłem przed tobą prawie wszystko, ale i tak zostawię Cię z niewiedzą. Bo tarot – tak, jak go postrzegam – pozostanie tajemnicą. A to, co poznajemy, to zaledwie mniej lub bardziej płodne interpretacje. Suliga odbywa więc podróż w głąb siebie: od karty Świat z powrotem do karty Głupca. Zresztą moje osobiste postrzeganie tarota również jest takie. Nie od początku, ale od jego końca do początku. Ta droga jest dla mnie najpiękniejsza w swej prostocie. A karta Głupiec już na zawsze będzie mi się kojarzyła z ucieczką „z domu ku światłu i na powrót z ostatnim powrotem do domu”. Z podróżą, którą trzeba przejść, zrozumieć po drodze swoją słabość, i wrócić do miejsca najczulszego w naszym życiu – do domu, do tej energii, która nas ukształtowała i ulepiła. Tarot Magów to jeszcze jedna karta – Diabeł. Bo tylko diabeł zmusza człowieka, Maga lub nie Maga, do zmierzenia się z własnym lękiem lub wyobrażeniem o nim. Do zmierzenia się z własnym ego, do ujarzmienia ego lub poddaniu się na zawsze iluzji, że ego to Ja. Talia Suligi zostawia nas z tymi trudnymi pytaniami. Nie będzie nas klepać po ramieniu, prędzej nas schłosta, ale jeśli mamy odwagę w sobie – zyskamy siłę. I nawet zdejmując z tych kart wszelkie symbole, wciąż będę miała do czynienia z obrazami, które są niezwykłe i które zmuszą mnie do zmierzenia się z samą sobą. I za to jestem Sulidze wdzięczna. Choć nie znam Twórcy osobiście, jego postrzeganie jest mi, dzięki tej talii, bliskie… I niech tak będzie.

Ezoteriusz Maximus:  MOC jest w pierwszym wydaniu!!!

Światosław Florian Nowicki: Miło by było, Ezoteriuszu, gdybyś trochę obszerniej się wypowiedział na temat Tarota Magów, bo przecież pracujesz tą talią. Choćby z dziesięć zdań. Bo temat na stronie www naszego Klubu będzie kontynuowany.

Hathor Hathor: Ezoteriuszu, czemu się nie chwalisz, że pracujesz z TM? No wiesz…

Ezoteriusz Maximus: Hathor, wiesz że nie jestem samochwałą. Z Tarotem Magów mam niezwykłą przygodę. To są karty wyśnione. Wróżyłem z kart klasycznych, rzeźbiąc zawodowo. Pewnej nocy miałem sen, a raczej wizję, w której ujrzałem talię tarota. Gdy po kilku dniach zjawiłem się z moimi rzeźbami w galerii Pestki, mieszczącej się wówczas w holu Państwowego Muzeum Etnograficznego, mój wzrok przykuły karty, które widziałem we śnie. Kupiłem je bez wahania, chociaż cena była zabójcza! To był Tarot Magów, I wydanie- Wydawnictwo Głodnych Duchów. Nawet nie zapoznałem się z dołączoną książeczką, a już czułem ich energię. JWS, autor talii, był wtedy dyrektorem Muzeum. Wracałem z Warszawy okazją, jakimś żukiem pod plandeką, i pożerałem wzrokiem ikony, a tarot mówił do mnie, jakbyśmy byli starymi znajomymi. Od tej pory nie rozstaję się z nim. Jeśli ktoś myśli, że weźmie do ręki TM i zacznie wróżyć, czy medytować i dozna nagłego oświecenia, niech na to nie liczy! Jan stworzył doskonałe dzieło i zupełnie niepotrzebnie przy nim majstrował. Ja obecnego wydania nie wezmę do ręki… Nie czuję Mocy… takiej, jak ta, którą wciąż parzy I wydanie. Nie zamierzam bruździć w życiorysie ezoterycznym Jana, ale mam wrażenie a nawet pewność, że sam namieszał w swojej energetyce, poplątał ścieżki, którymi powinien IŚĆ jak MISTRZ!!! Tarot Magów, wciąż mówię o pierwszym wydaniu, jest niezwykły w swojej strukturze. Zawiera pełnię wiedzy ezoterycznej Wschodu i Zachodu. Jest swego rodzaju księgą natchnioną, zastrzeżoną dla wtajemniczonych czy wybranych, i stąd płynie jej potężna MOC. Jest w nim klucz do poznania wiedzy tajemnej, którą nie każdy może posiąść, a tym bardziej nauczyć się jej Jak już zaznaczyłem, dla mnie to Dzieło Objawione… dlatego nie mogę wprost, wobec i wszem… Powiem tylko, że te karty zawsze trafnie odpowiadają na postawione pytania, ale nieprzygotowanych adeptów ezoteryki wiodą na wieloletnie manowce… Wybór należy do was. Przepraszam… miało być 10 zdań… To moje odczucia po wieloletniej współpracy z talią Tarota Magów, pierwszego wydania…

Światosław Florian Nowicki: Super!! Dzięki, Ezoteriuszu! Obejrzałem te karty i – osobiście – niczego mrocznego w nich nie znajduję.

Ezoteriusz Maximus: Ty patrzysz chłodnym okiem badacza, więc możesz w pierwszej chwili nie zauważyć, nie poczuć wpływu przekazu, jaki ze sobą niosą…

Zob. również Światosław Florian Nowicki: Elementy astrologiczne w Tarocie Magów Jana Witolda Suligi, część I i część II

2 comments

  1. Witam serdecznie ,

    Mam pytanie : z jakiej tali z którego roku pochodzi ” Czerwony Mag ” ? Mam pierwsze wydanie tej talii z 1991 roku ( Wyd : Głodnych Duchów ) i Mag jest w kolorze pomarańczowym ?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s