Tarocistka Aleksandra

45804_119274154791744_3076838_n Już jako mała dziewczynka 6-7 lat, miałam nad wyraz nietypowe zainteresowania. Wszelkie wróżby, UFO, reinkarnacja, ogólnie pojęta ezoteryka. Rodzice nie negowali moich pasji, ale też zbytnio nie wspierali mnie, żebym podążała w tym kierunku. Tak około 10- 12 roku życia, potrafiłam przepowiedzieć w „zabawie” ze zwykłej talii kart przyszłość.
Nadszedł czas kiedy w moim życiu miały nadejść wielkie zmiany. Wtedy trafiłam do pewnego tarocisty. Chciałam sprzedać mu dywan!!! Tak to prawda, nie kupił go, ale zaproponował mi wróżbę. Rozłożył przede mną karty Tarota. Dodam, że nigdy wcześniej nie miałam z nimi do czynienia. Oczarowały mnie, to oczywiste, ale najlepsze w tym jest to, że ja po prostu wiedziałam co one ukazują. Nie potrzebowałam do tego interpretacji tego Pana. Nie bałam się ich, ani też nie nadałam tym kartom jakiś diabelskich mocy. Tarocista widział w moim życiu nadchodzącą zmianę, która była bardzo traumatyczna, nie powiedział mi tego. Wiem, że przepowiedzenie mi tego nie uchroniłoby mnie przed zdarzeniem. Szanuję jego decyzję, lecz w tamtym ciemnym pokoiku ja sama patrząc na tarota, wiedziałam co mnie czeka. I nie bałam się. Rozumiałam, że muszę to w życiu przerobić. Miałam wtedy 15 lat.
Sześć lat później zaczęłam zagłębiać się w tajniki Wiccki- białej magii, we wszelkiego rodzaju praktyki wróżbiarskie. Ciągle operowałam zwykłą talią kart. Pewnego dnia wpadła mi w ręce książka o wróżbach. Była tam również ukazana cała talia tarota. Poczułam, że to jest to! Nie stać mnie było na zakup talii, więc zaczęłam przerysować Wielkie Arkana. Gdy do przerysowania została mi karta Świat, poszłam na targi ezoteryczne. Oczywiście odwiedziłam wróżkę. Drugi raz w życiu miałam stawianego tarota i tak jak za pierwszym razem, rozumiałam znaczenie kart. Tarocistka spojrzała na mnie i powiedziała mi, że widzi, że ja zajmuję się tarotem i powinnam to robić. Dodatkowo wiedziała, że nie posiadam profesjonalnej talii! Zaproponowała żebym teraz nabyła taką. Wyszłam z seansu, powiedziałam mojej mamie o przepowiedni, a ta po prostu wyciągnęła pieniądze i kazała mi zakupić karty. Dodam, że u nas było zawsze bardzo krucho z pieniędzmi, byłam więc tym gestem bardzo zaskoczona. I tak zaczęła się moja przygoda z tarotem.
Było to 08.09.2001r.
Nie miałam internetu, w bibliotece nie było książek o tej tematyce, a ja mimo wszystko doskonaliłam swoje umiejętności. Jeszcze bardziej stałam się popularna wśród koleżanek, stawiałam karty bardzo często. I wcale nie wspominam tego czasu przyjemnie. Nie brałam wtedy zapłaty za swoje usługi i czułam się wyczerpana. Nie wiedziałam, że dając powinnam żądać czegoś w zamian. Czasem może przeleciało mi to przez myśl, ale wydawało mi się nie stosowne jest żądać zapłaty. I tak w niecałe dwa lata, wypaliłam się…

1620982_696732543712566_516882716_nPoznałam męża, założyliśmy rodzinę. Gdzieś tam zawsze w zakamarkach podświadomości miałam tą świadomość, że w razie jakiegoś problemu mogę zapytać się kart o radę. Nie robiłam jednak tego. Co do znajomych, to bardzo sporadycznie godziłam się na usługę. Czasami potrafiłam zażądać zapłaty. Jednak sama dla siebie 10 lat nie stawiałam kart. Zdarzało się, że je przeglądałam, tasowałam, po prostu cieszyłam się nimi. Lubiłam przeglądać talie w internecie. Czytałam artykuły w tej tematyce, lubiłam przeszukiwać internet i zdobywać dalej wiedzę w tej dziedzinie. Mój mąż zaczął doskonalić swoje umiejętności w astrologii. Delikatnie sugerował mi powrót do tarota.
I zdecydowałam się. W momencie podjęcia decyzji poczułam radość. Wiem, że ta przerwa była mi potrzeba. Musiałam dojrzeć, emocjonalnie, duchowo i pewnie psychicznie. Wróciłam do gry!!! Za każdym razem gdy widzę układ, czuje niesamowitą ekscytację tym, że te karty do mnie przemawiają za pomocą swej symboliki. To jest takie nierealne uczucie. Po prostu wiem i już. Teraz nie popełniam błędu z młodości. Za każdą wróżbę żądam zapłaty. Też to ja decyduję o jej formie. Na przykład, bardzo lubię świeczki i często jako należność proszę o świeczkę. Zapłatą może być również podarowana dla mnie energia drugiej osoby, jej pozytywne myśli, bądź czas poświęcony dla zrobienia czegoś dla mnie.
Tak to pokrótce opisałam swoje doświadczenie z tymi niezwykłymi kartami. Tarot to moja pasja, lubię odczytywać jego symbolikę. Przyjemnością są dla mnie spotkania z klientami. Realizuje się w tej dziedzinie i czuję się spełniona. Naprawdę ważne jest, żeby robić w życiu to, co się kocha. Życzę każdemu odnalezienia swojej pasji, swojej drogi i realizacji się w tym. W życiu chodzi o to, aby być szczęśliwym – po prostu.

1902775_232200386964040_1827798944_n Tarocistka Aleksandra przyjmuje w Legnicy. Tel. 662 – 262 – 311. Profil na FB

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s